Cztery tygodnie cykad

Przeszywający warkot. Kojąca cisza finki zostaje brutalnie przecięta nagłym hałasem, jak ostrzem gilotyny. Coś pomiędzy piłą mechaniczną, a myjką ciśnieniową wprawia mnie w osłupienie . Odrywam się od pisania i rozglądam zdezorientowana, bo tutaj tego typu dźwięków nie słyszy się na porządku dziennym. Na pewno nie w czasie popołudniowej sjesty, kiedy to nawet ptaki zdająContinue reading “Cztery tygodnie cykad”

Powroty

Powroty zawsze są wyjątkowe. Gdy jednak z wypchanym bagażem podręcznym podążam w stronę lotniska, często zastanawiam się, czy rzeczywiście wyjeżdżam, czy może wracam…? Bo tak naprawdę to można się w tym pogubić. Kiedyś, przed erą życia w Belgii, a później w Hiszpanii, wszystko było oczywiste. Dom był jeden – Gorzów Wielkopolski, w którym się urodziłamContinue reading “Powroty”

Kwiat Emanuela

Wiesz, miałam dobre życie. Kiedy jeszcze byłam dzieckiem, ciągle wspinałam się na płoty i wracałam do domu z potłuczonymi kolanami. Mama się o mnie martwiła, ale pamiętam,  jak szczerze się śmiała, kiedy opowiadała o tym tacie. Posłuchaj – mawiała – nasza dziewczynka to mały rozbójnik, nie może usiedzieć na miejscu. Lata po płotach i wspinaContinue reading “Kwiat Emanuela”

Dlaczego ta płachta musi być czerwona?

Tak bardzo się boi… Ciemność, do której oczy nie są przyzwyczajone, zimne mury i ten przyprawiający o mdłości zapach. Nie może się ruszyć, mimo że jego ciało instynktownie szuka ucieczki.  Znów próbuje się wyrwać z ciemnego więzienia, w którym owinięty grubym sznurem kark zaczyna krwawić. Niestety, ponownie ślepo uderza w ścianę i ogarnia go tępyContinue reading “Dlaczego ta płachta musi być czerwona?”

Meble mojego życia

Dom był naprawdę malutki. Jednak, z niezrozumiałego bliżej powodu, każda mijająca go osoba mimowolnie zatrzymywała na nim spojrzenie. Co widziała? Parę drzew orzecha włoskiego i wyłaniający się za nimi niewielki taras z dwoma wiklinowymi krzesełkami i małym, okrągłym stolikiem. Pozornie nie było to nic nadzwyczajnego, a jednak… Może sposób, w jaki promienie słoneczne padały naContinue reading “Meble mojego życia”

Wariatuńcie, zbóje i przycinanie juki

Uwielbiam ogród, bliskość natury, jej piękno i uczucie wolności, które mi daje. Wychowałam się w mieście, ale nawet tam zawsze wyszukiwałam kawałek zieleni i zaszywałam się gdzieś w parku albo na działce. Tylko po to, żeby pobyć w cieniu tego prawdziwego, wyciszającego źródła życia. Nigdy jednak, aż do teraz, nie było mi dane poznanie ogroduContinue reading “Wariatuńcie, zbóje i przycinanie juki”

Pozwól sobie usłyszeć

Zastanawiające, że mieszkając w tak cudownym miejscu i wśród bliskich ludzi, bardzo łatwo można zapomnieć, jakie to ogromne szczęście. Na początku jest bajkowo. Budzący cię codziennie świergot ptaków wprawia w zachwyt, a wszystkie inne, nie do końca znane dźwięki natury, radośnie zaciekawiają i motywują do działania. Również śniadanie na tarasie jest fantastycznym doświadczeniem. Mimo hiszpańskiejContinue reading “Pozwól sobie usłyszeć”

Señorita! Cariño! Reina!* Najjaśniejsze strony pełnych życia bazarów

Po prostu uwielbiam hałaśliwe rynki Andaluzji! Idziesz środkiem wąskiej ulicy, a po obu stronach mijasz barwne kramy i jeszcze bardziej kolorowych sprzedawców. Wszyscy rozgadani i szeroko uśmiechnięci, wykrzykujący śpiewnie co chwilę Solo cinco euro** lub las mejores manzanas ***. Zdaje się, że doskonale znają wszystkich przechodniów, bo wołają ich po imieniu. Donośne Maria, Ana, JoseContinue reading “Señorita! Cariño! Reina!* Najjaśniejsze strony pełnych życia bazarów”

Imię Very

Od autorki To opowiadanie jest mi szczególnie bliskie. Góra, o której piszę, Cerro de Espiritu Santo, jest moją sąsiadką i codziennie widzę ją z ogrodu. Można wspiąć się na sam jej szczyt i po drodze zobaczyć ruiny miasta, które ponad pięć wieków temu znajdowało się na jej zboczach. Tam naprawdę czuje się atmosferę przeszłości. Podobnie,Continue reading “Imię Very”

Mlecz, który chciał latać

Uwielbiałem poranki, bo zawsze budziłem się pierwszy i w spokoju mogłem podziwiać kryształki rosy na trawie. Ciszę przeplatał jedynie radosny świergot ptaków. Powietrze było jeszcze rześkie, ale można już było wyczuć zbliżający się upał. Tak, piękne lato w wiosennym czasie. To były najprzyjemniejsze momenty całego dnia. Chwile, w których łatwo było poddawać się marzeniom iContinue reading “Mlecz, który chciał latać”