Cztery tygodnie cykad

Przeszywający warkot. Kojąca cisza finki zostaje brutalnie przecięta nagłym hałasem, jak ostrzem gilotyny. Coś pomiędzy piłą mechaniczną, a myjką ciśnieniową wprawia mnie w osłupienie . Odrywam się od pisania i rozglądam zdezorientowana, bo tutaj tego typu dźwięków nie słyszy się na porządku dziennym. Na pewno nie w czasie popołudniowej sjesty, kiedy to nawet ptaki zdająContinue reading “Cztery tygodnie cykad”

Powroty

Powroty zawsze są wyjątkowe. Gdy jednak z wypchanym bagażem podręcznym podążam w stronę lotniska, często zastanawiam się, czy rzeczywiście wyjeżdżam, czy może wracam…? Bo tak naprawdę to można się w tym pogubić. Kiedyś, przed erą życia w Belgii, a później w Hiszpanii, wszystko było oczywiste. Dom był jeden – Gorzów Wielkopolski, w którym się urodziłamContinue reading “Powroty”

Mojacar i moc Indalo

Wyobraź sobie górę pokrytą białymi domkami, niczym śniegiem. Wyobraź sobie jeszcze, że śnieg wcale nie jest zimny, a promienie słońca pieszczą ceglane dachy.  Zobacz, jak zbocze góry czarodziejsko osuwa się prosto w ramiona ciepłego morza… To jest właśnie Mojacar, perełka Almeryi. Miasteczko, którym nie da się nie zauroczyć. Gdy spoglądasz na nie z doliny, maszContinue reading “Mojacar i moc Indalo”

Dlaczego ta płachta musi być czerwona?

Tak bardzo się boi… Ciemność, do której oczy nie są przyzwyczajone, zimne mury i ten przyprawiający o mdłości zapach. Nie może się ruszyć, mimo że jego ciało instynktownie szuka ucieczki.  Znów próbuje się wyrwać z ciemnego więzienia, w którym owinięty grubym sznurem kark zaczyna krwawić. Niestety, ponownie ślepo uderza w ścianę i ogarnia go tępyContinue reading “Dlaczego ta płachta musi być czerwona?”

Spektakl o wschodzie słońca

Jest tak wcześnie, że nawet ptaki jeszcze śpią. Ja jednak wsuwam stopy w klapki i z radością pomykam na dół, do kuchni. Wypijam szklankę wody i wiem, że powinnam coś przekąsić, ale żołądek odmawia współpracy. Nawet on uważa, że wstawanie z własnej  woli o piątej rano to szaleństwo. Cóż, nie będę się z nim spieraćContinue reading “Spektakl o wschodzie słońca”

Wariatuńcie, zbóje i przycinanie juki

Uwielbiam ogród, bliskość natury, jej piękno i uczucie wolności, które mi daje. Wychowałam się w mieście, ale nawet tam zawsze wyszukiwałam kawałek zieleni i zaszywałam się gdzieś w parku albo na działce. Tylko po to, żeby pobyć w cieniu tego prawdziwego, wyciszającego źródła życia. Nigdy jednak, aż do teraz, nie było mi dane poznanie ogroduContinue reading “Wariatuńcie, zbóje i przycinanie juki”

Pozwól sobie usłyszeć

Zastanawiające, że mieszkając w tak cudownym miejscu i wśród bliskich ludzi, bardzo łatwo można zapomnieć, jakie to ogromne szczęście. Na początku jest bajkowo. Budzący cię codziennie świergot ptaków wprawia w zachwyt, a wszystkie inne, nie do końca znane dźwięki natury, radośnie zaciekawiają i motywują do działania. Również śniadanie na tarasie jest fantastycznym doświadczeniem. Mimo hiszpańskiejContinue reading “Pozwól sobie usłyszeć”