Finka i lato

Upalne, letnie popołudnie.  Właśnie znalazłam chwilę na odpoczynek i przysiadłam na kamieniu, chowając się przed sierpniowym słońcem w łaskawym cieniu rozłożystych palm. Powietrze pachnie morzem, a cisza przerywana jest jedynie dźwięcznym śpiewem cykad… Tak, tych romantycznych bestii, o których pisałam kilka tygodni temu. Im też jest pewnie gorąco, bo temperatury tutaj mogą być naprawdę męczące.Continue reading “Finka i lato”

Kot i szczur

Czy to się naprawdę zdarzyło? Tak! Dowód, opatrzony fotografiami, znajdziecie tutaj, pod tym linkiem. Czy to jest historia pleciona wyobraźnią? Również tak! Oddaję w Wasze ręce opowiadanie lekko zaczarowane, bo takie lubię najbardziej! Magdalena Leżę sobie cichutko pod wczesnoporannym niebem, wysoko, na szczycie białego muru, który odgradza Finkę San Mateo od reszty andaluzyjskiego świata. TutajContinue reading “Kot i szczur”

Morze

Letnie popołudnie. Siedzę na piasku, na samym brzegu morza. Jestem tak blisko wody, że fale niemal dotykają moich stóp, łaskocząc je ciepłą bryzą. Słońce świeci ze wszystkich sił, ale wiatr i słomkowy kapelusz na głowie łagodzą nieco gorące powietrze, więc nie pozostaje mi nic więcej, jak tylko cieszyć się chwilą. Czuję, że świat wokół zwalnia,Continue reading “Morze”

Bo co jest sztuką?

Uwielbiam przelewać słowne obrazy na papier. Od zawsze zresztą szukałam sposobu, żeby pokazać otaczającą mnie rzeczywistość tak wiernie, jak to tylko możliwe. Jednak chodziło mi głównie o moją własną wizję, czyli bardzo osobisty sposób postrzegania kolorów, dźwięków, smaków i zapachów. Zdaję sobie sprawę, że to, jak odbieram życie, jest tylko moją subiektywną impresją, bardzo ubogąContinue reading “Bo co jest sztuką?”

Cztery tygodnie cykad

Przeszywający warkot. Kojąca cisza finki zostaje brutalnie przecięta nagłym hałasem, jak ostrzem gilotyny. Coś pomiędzy piłą mechaniczną, a myjką ciśnieniową wprawia mnie w osłupienie . Odrywam się od pisania i rozglądam zdezorientowana, bo tutaj tego typu dźwięków nie słyszy się na porządku dziennym. Na pewno nie w czasie popołudniowej sjesty, kiedy to nawet ptaki zdająContinue reading “Cztery tygodnie cykad”

Dlaczego ta płachta musi być czerwona?

Tak bardzo się boi… Ciemność, do której oczy nie są przyzwyczajone, zimne mury i ten przyprawiający o mdłości zapach. Nie może się ruszyć, mimo że jego ciało instynktownie szuka ucieczki.  Znów próbuje się wyrwać z ciemnego więzienia, w którym owinięty grubym sznurem kark zaczyna krwawić. Niestety, ponownie ślepo uderza w ścianę i ogarnia go tępyContinue reading “Dlaczego ta płachta musi być czerwona?”

Spektakl o wschodzie słońca

Jest tak wcześnie, że nawet ptaki jeszcze śpią. Ja jednak wsuwam stopy w klapki i z radością pomykam na dół, do kuchni. Wypijam szklankę wody i wiem, że powinnam coś przekąsić, ale żołądek odmawia współpracy. Nawet on uważa, że wstawanie z własnej  woli o piątej rano to szaleństwo. Cóż, nie będę się z nim spieraćContinue reading “Spektakl o wschodzie słońca”

Nareszcie wolność!

To była spontaniczna decyzja. Kiedy tylko ogłoszono, że od poniedziałku w post-koronowym świecie dozwolone jest spotykanie się z innymi osobnikami naszego gatunku, od razu przystąpiliśmy do działania. Hurrra! Jeszcze tego samego dnia umówiliśmy się z polskimi przyjaciółmi, dumnymi członkami  Bulowej La Bandy, czyli grupy, z którą niemal w każde niedzielne popołudnie grywamy w petanque, swojskoContinue reading “Nareszcie wolność!”

Wariatuńcie, zbóje i przycinanie juki

Uwielbiam ogród, bliskość natury, jej piękno i uczucie wolności, które mi daje. Wychowałam się w mieście, ale nawet tam zawsze wyszukiwałam kawałek zieleni i zaszywałam się gdzieś w parku albo na działce. Tylko po to, żeby pobyć w cieniu tego prawdziwego, wyciszającego źródła życia. Nigdy jednak, aż do teraz, nie było mi dane poznanie ogroduContinue reading “Wariatuńcie, zbóje i przycinanie juki”

Señorita! Cariño! Reina!* Najjaśniejsze strony pełnych życia bazarów

Po prostu uwielbiam hałaśliwe rynki Andaluzji! Idziesz środkiem wąskiej ulicy, a po obu stronach mijasz barwne kramy i jeszcze bardziej kolorowych sprzedawców. Wszyscy rozgadani i szeroko uśmiechnięci, wykrzykujący śpiewnie co chwilę Solo cinco euro** lub las mejores manzanas ***. Zdaje się, że doskonale znają wszystkich przechodniów, bo wołają ich po imieniu. Donośne Maria, Ana, JoseContinue reading “Señorita! Cariño! Reina!* Najjaśniejsze strony pełnych życia bazarów”