Życia

Obudziło mnie światło. Nie rażące wprawdzie, ale wystarczająco intensywne, żeby zaboleć w oczy. Jednocześnie poczułam się, jakbym właśnie pochłaniała najznakomitsze śniadanie tego świata. Ciągle pamiętam jeszcze zapach kawy, którą On przyrządzał. Tej pierwszej, porannej, wywołującej uśmiech na naszych twarzach. Teraz to zdecydowanie nie była kawa, ale coś, jakby czysta energia spływająca prosto w serce. AContinue reading “Życia”