Deszcz

Tak, tak, również w okolicach Vergajar* zdarzają się dni pochmurne, deszcze, a nawet ulewy! Budzę się o poranku, przecieram oczy, a tu nic nie śpiewa, nie cyka, nie rechocze, nie ryczy ani nie szczeka. Cisza. Stan nietypowy zwany brakiem jakichkolwiek oznak życia. Tutaj, w okolicy znanej wśród Hiszpanów jako campo**, jest to zjawisko tak rzadkoContinue reading “Deszcz”

Poranne tęcze

Ten świat za oknem jest naprawdę zaczarowany. Uwielbiam spędzać tu wczesne poranki i obserwować metamorfozy, które zachodzą z każdą minutą świtu. Te chwile, gdy budzą się ptaki , a zarysowane na niebie kształty palm imitują czarno – białe zdjęcia z sędziwej książki podróżniczej… Wraz ze wschodem słońca i pierwszymi promieniami rozświetlającymi krajobraz, wszystko zaczyna nabieraćContinue reading “Poranne tęcze”

Maxiu i ja

Leżymy obok siebie na trawie i w nie do końca zrozumiały sposób nasza energia zaczyna się spajać. Z każdą chwilą staje się jaśniejsza, a zmęczone całym dniem ciała coraz lżej oddychają. Oczy mamy zamknięte, ale nasze głowy są zwrócone prosto w stronę słońca, żeby jak najintensywniej poczuć jego promienie. Kończy się kolejny dzień, który dałContinue reading “Maxiu i ja”

Andaluzyjskie konfitury z pomarańczy

Siedzę na tarasie, przy dużym, drewnianym stole, a aromatyczny sok spływa po moich dłoniach. Są tak bardzo brązowe, że niemal nierozpoznawalne. Dłonie mieszkanki Hiszpanii, co wciąż jeszcze brzmi w mojej głowie jak wers z bajki. Ręce osoby, która właśnie łączyła składniki niezwykłej konfitury, na którą przepis jest nieopisywalny, bo stanowi oryginalne połączenie smaków, odcieni, tonówContinue reading “Andaluzyjskie konfitury z pomarańczy”