Imię Very

Od autorki To opowiadanie jest mi szczególnie bliskie. Góra, o której piszę, Cerro de Espiritu Santo, jest moją sąsiadką i codziennie widzę ją z ogrodu. Można wspiąć się na sam jej szczyt i po drodze zobaczyć ruiny miasta, które ponad pięć wieków temu znajdowało się na jej zboczach. Tam naprawdę czuje się atmosferę przeszłości. Podobnie,Continue reading “Imię Very”

Już niedługo…

Pójdziesz ze mną nad morze? Wyjdziemy wcześnie rano, zaraz przed wschodem słońca. Nie ma strachu, już będzie ciepło, bo latem słońce wykonuje tutaj naprawdę dobrą robotę. Najpierw pójdziemy przywitać się z morzem. Nie wiem jak ty, ale ja zawsze z nim rozmawiam.  O marzeniach i radościach. Nie o smutkach, bo czuję, że  ma ich onoContinue reading “Już niedługo…”

Deszcz

Tak, tak, również w okolicach Vergajar* zdarzają się dni pochmurne, deszcze, a nawet ulewy! Budzę się o poranku, przecieram oczy, a tu nic nie śpiewa, nie cyka, nie rechocze, nie ryczy ani nie szczeka. Cisza. Stan nietypowy zwany brakiem jakichkolwiek oznak życia. Tutaj, w okolicy znanej wśród Hiszpanów jako campo**, jest to zjawisko tak rzadkoContinue reading “Deszcz”

Poranne tęcze

Ten świat za oknem jest naprawdę zaczarowany. Uwielbiam spędzać tu wczesne poranki i obserwować metamorfozy, które zachodzą z każdą minutą świtu. Te chwile, gdy budzą się ptaki , a zarysowane na niebie kształty palm imitują czarno – białe zdjęcia z sędziwej książki podróżniczej… Wraz ze wschodem słońca i pierwszymi promieniami rozświetlającymi krajobraz, wszystko zaczyna nabieraćContinue reading “Poranne tęcze”

Maxiu i ja

Leżymy obok siebie na trawie i w nie do końca zrozumiały sposób nasza energia zaczyna się spajać. Z każdą chwilą staje się jaśniejsza, a zmęczone całym dniem ciała coraz lżej oddychają. Oczy mamy zamknięte, ale nasze głowy są zwrócone prosto w stronę słońca, żeby jak najintensywniej poczuć jego promienie. Kończy się kolejny dzień, który dałContinue reading “Maxiu i ja”

Andaluzyjskie konfitury z pomarańczy

Siedzę na tarasie, przy dużym, drewnianym stole, a aromatyczny sok spływa po moich dłoniach. Są tak bardzo brązowe, że niemal nierozpoznawalne. Dłonie mieszkanki Hiszpanii, co wciąż jeszcze brzmi w mojej głowie jak wers z bajki. Ręce osoby, która właśnie łączyła składniki niezwykłej konfitury, na którą przepis jest nieopisywalny, bo stanowi oryginalne połączenie smaków, odcieni, tonówContinue reading “Andaluzyjskie konfitury z pomarańczy”